Blog roku 2007 :)Tonę, tonę, tonę, tonę....
Wyłącza uczucia.
Tak po prostu.
Nie okazując ani cienia bólu.
Zostałam bez niej.
A potem Ty.
Ty wyłączyłaś uczucia.
Nie okazałaś nawet cienia bólu.
I teraz już nic mi nie zostało z dawności.
Nic z bezpieczności. Nic z pewności. Nic z radości. Nic ze spontaniczności.
Czarno.
Najgorzej, że niespodziewanie i uparcie.
Tak zupełnie beznadziejnie.
...
Nie bójcie się mówić, że kogoś kochacie.
To działa.
Inaczej zostawią was, tak jak zostawiły mnie.
Nie bójcie się mówić, że coś wam w nich nie pasuje.
To działa.
Inaczej z buntu przeciwko najkochańszym, zostawicie ich.
Jak one zostawiły mnie.
Życie bez kogoś, kto był siostrą, o tyle ważną, że z wyboru, i miał być nią zawsze, choćbym się stała kimś okropnym i wybrakowanym jeszcze bardziej, choćby ona się stała kimś innym i zagubionym. Choćby nie wiem co, choćby wszystko odwróciło się do góry nogami.
Zycie bez takiego kogoś jest nagle szare, choćby nie wiem ile innych kolorów miało.
Życie bez takiego kogoś odbiera wiarę we własne siły, własne zalety, własne możliwości.
Dlaczego?
Bo skoro zostawia was ktoś, kto zna każdy ból po imieniu, każdą wadę od zarodka, każdą słabość od przyczyn, to znaczy, że jest z wami coś naprawdę nie tak.
Na wskroś zła.
Jestem.
2009-05-21 19:44:21 skomentuj (6)
Czary
Czytałam właśnie notki sprzed lat :) - i myślę, że to było takie.... dziecinne, te słowa dobrane przypadkiem, nieuporządkowane myśli, niepotrzebne przekleństwa, frustracja z początku tak słabo wyrażana. a potem inaczej, już doroślej, bardziej przemyślanie, notki zaczynały być o czymś, zaczynały być moimi nieopisanymi uczuciami.
Czytam komentarze od tych ludzi, którzy już o mnie nie pamiętają, co kiedyś byli częścią tego wszystkiego, a potem przepadli.
Czytam o sytuacjach i uczuciach, które już minęły, które przepadły w zapomnieniu, a teraz znów je widzę i przecież były tak ważne...
Czytam i cieszę się, że jest takie miejsce, wolne od zapomnienia, spokojne, nawet odłożone na bok - niezmiennie trwające, bo jak czasem się do niego wróci, to tak ciepło na to, co było.
Tyle razy mówiłam sobie, że wrócę, ale boję się, że Was już nie będzie tak, jak byliście i to wszystko ma mniej sensu bez Was :)
Dziękuję, że byliście z tą sfrustrowaną nastolatką, bez względu na jej język, styl i sposób wykrzykiwania emocji.
Pomogliście :)
A teraz walczę niezmiennie i jeszcze się nie poddałam, chociaż ciężko mi było pokonać tę granicę, którą musiałam przekroczyć :) Mam nadzieję, że się nie poddam, mam nadzieję, że u Was dobrze i się nie poddajecie.
Całuję :*
2009-03-01 11:27:19 skomentuj (4)
"Ponad strach wzbić się jak anioł. Wysoko. Tak samo."
Wolność.
Jak powietrze.
Nawet gdy z kimś, to przecież bez zabierania.
To tak oczywiste.
A jednak wyrzeka się jej, dla drugiej osoby traci się siebie.
Tam nie pójdę, tego nie zrobię, z tym się nie spotkam.
I traci się siebie, tracąc też innych.
Jak można tego nie rozumieć?
Jak można utrzymywać z kimś kontakt, nie utrzymując.
Będąc czyimś przyjacielem bez słowa i gestu.
Być sobą, gdy robi się to, co chce kto inny.
Nie mówię przecież o wolności złej, o takiej której nie ogranicza sumienie i zasady moralne.
Mówię o wolności dobrej, potrzebnej, niezbędnej. O wolności, która nas ratuje przed przegraniem ludzi, na których nam zależy, przed pozbawieniem swojej osoby siebie, która chroni przed byciem nakręcaną pozytywką, która nie uderza w godność.
Bo w moją godność i moje prawa uderza pozbawianie mnie takiej wolności.
Jak można zabronić wolności?
Tak nie wolno.
Nigdy nie daj odebrać sobie wolności.
Jeśli ktoś naprawdę Cię kocha - nigdy tego od Ciebie nie będzie wymagał.
2008-06-09 22:02:02 skomentuj (3)
Na ratunek
Cześć :)
Boję się, żeby coś się nie stało mojemu blogowi, więc piszę. Jednak jest to miejsce pełne mnie i Was i lepiej, żeby nie zostało przypadkiem skasowane :)
Pozdrawiam :*
2007-12-17 20:24:38 skomentuj (5)
A gdyby....
I gdyby tak.
Zdarzyło się.
Że.
Albo gdyby nie.
To co?
Czy nie lepiej robić niektóre rzeczy na zapas?
Na przykład...
Zachwycić się.
Uśmiechnąć się.
I rękę podać.
Komuś.
I roześmiać.
I zaśpiewać sobie.
Na ulicy.
W głos.
I walczyć.
I przegrać.
I wygrać.
I traktować każde spotkanie, jakby mogło być ostatnie.
Czy widząc Cię po raz ostatni - wykrzyczałabym Ci prosto w twarz swoje racje, fąfarąfa, bzdury, które nie liczą się w Niebie.
Na przykład to, że słuchasz złej muzyki, albo wydałeś pieniądze na rzeczy, które nie ma dla mnie znaczenia, albo, że uśmiechnąłeś się do nóg idących ulicą.
Nie wykrzyczałabym.
Raczej przytulałabym, kochała, uwielbiała.
I tak trzeba robić.
Czy widząc Ją po raz ostatni powiedziałabym, że źle ostatnio zrobiła, nadąsałabym się nie mówiąc na co, obraziła, wyszła.
Nie zrobiłabym tego.
Powiedziałabym, jak bardzo Ją kocham, wysłuchałabym wszystkich jej nieważnych słów jak litanii.
I tak trzeba robić.
Czy gdybym widziała Ich po raz ostatni, zamknęłabym sie w pokoju ze swoimi sprawami, nie przepraszając za wczorajsze wykipiałe mleko, nie rozmawiała z Nimi, nie słuchała Ich mądrości, które są mądre.
Nie. Przepraszałabym i dziękowała, wysłuchałabym wszystkich rad, przytuliłabym mocno i płakała ze wzruszenia myśląc, ile dla mnie robią i jak bardzo jestem dla Nich ważna.
I tak trzeba robić.
Czy mając przed sobą ostatni dzień - przeleżałabym w łóżku, przenudziła, wygrała w grę komputerową...
Nie. Szalałbym, słuchała wiatru i deszczu, śpiewała, tańczyła, przytulała, śmiała.
I tak trzeba robić.
Nie wiadomo kiedy się zdarzy.
I czy.
Ale jeśli...
To lepiej na zapas nie traćmy czasu.
2007-09-18 21:55:11 skomentuj (2)
Piękno
Czy to nie dziwne, że w zależności od tego jakie do kogoś żywimy uczucia - staje sie on piękniejszy lub brzydszy?
Na twarzy, oczami, rękoma, uśmiechem, sylwetką nawet a nawet poziomem otyłości! :)
Czy to nie dziwne, że nie cierpiąc kogoś jesteśmy w stanie znaleźć każdy szpecący go szkopuł i uczepić się go, a gdy kogoś kochamy - nie widzimy nic brzydkiego - samo piękno?
Czy naprawdę tak jest, że ktoś dobry ma piękniejszą twarz, a ten "zły" bardziej nijaką?
Czy nasz charakter jest w stanie nas ozdobić, dodać nam urody, wdzięku?
Nawet to, że uśmiechamy się częściej czyni nas śliczniejszymi i bardziej zauważanymi.
Czy nie okazuje się nagle, że kobieta niczym się nie wyróżniająca, pokochana przez mężczyzną staje się jedyna w swoim rodzaju. Jej piegi, których nie znosi nagle stają się urocze, jej oczy, które były nieodpowiednie stają się łagodne, ciepłe, ukochane, jej uśmiech kiedyś wcale nie zachwycający, nagle jest radosny i piękny. Zmarszczki na policzkach, które zawsze chciała wymazać gumką są teraz słodkie i za nic by się ich nie pozbyła, a jej figura, która zawsze pozostawiała jej wiele do życzenia jest idealna i pociągająca.
I to nie tylko dla tego mężczyzny, ale trochę dla każdego, który ją mija.
Czy piękni są naprawdę piękni - czy życzliwi, sympatyczni, roześmiani?
Czy oglądając się za kimś na ulicy - chcemy poznać kogoś, kto ma piękne nogi, uśmiech, tors....
Czy kogoś, kto uśmiecha się do nas, śmieje się głośno i szczerze i słysząc przypadkiem jego rozmowę wydaje nam się szalenie sympatyczny i ciepły?
2007-09-02 13:45:26 skomentuj (2)
"Żeby był"
"Żeby był przy Tobie ktoś, kogo nie zniechęci droga"
Na wszystko.
Na złość, śmiech, płacz, łzy, bezsilność, radość, trud.
Na oczy, na uszy, na ręce, na nogi, na głos, na włosy.
Na dzień dobry, na do widzenia, na dobranoc.
Na ulicę, na bar, na kawiarnię, na szkolną ławkę, na łóżko gdy nie można spać.
Na niezrozumiałe lekcje, na ostatnią chwilę pomocy przed sprawdzianem.
Na szaleństwo, na stokrotki, na przedstawienia.
Na deszcze, na jogę, na lody, na spacer, na herbatę.
Taki anioł.
Blond włosy, 160 cm wzrostu, niebieskie łagodne oczy, grzywka, która go wkurza, rączka, która maluje aniołki, pisze dobre smsy, pociesza, szczuplutka sylwetka, roześmiane usta, szczupłe palce do gitary.
Taki Anioł jak Ty, Kasiu.
Taka Kasia.
Każdemu takiego kogoś życzę na wiele lat życia :).
Buziaki dla Was, często myślę, rzadziej piszę.
2007-05-16 19:06:06 skomentuj (5)
Do sukcesu
droga do sukcesu prowadzi przez....?
Pracę.
Ambicję.
Talent.
Plan.
Wróć.
Ambicję.
Plan.
Pracę. Talent.
Oby mnie to wszystko naszło, bo nie wiem co ze mną będzie ;P
2007-03-27 19:41:44 skomentuj (3)
:* Free
Nieoceniony i uwielbiony przeze mnie Free zrobił mi ten piękny obrazek :)
Dziękuję Ci bardzo, uwielbiam Cię :*
Wiecie, że na tym zdjęciu jest asteroida Ida :)
Buziaki dla Was.
2007-03-24 11:07:27 skomentuj (2)
***
"Dla siebie samej bezwiedna
Dla samej siebie niejedna"
2007-02-03 13:39:05 skomentuj (4)
***
Ostatnio cały czas myślę o życiu.
O ulotnej chwili.
O powiewu wiatru.
O muśnięciu promieniem słońca.
Bo to jest życie.
Myślę i boję się.
Kruchości.
Krótkości.
Nieprzywidywalności.
Wypadków losowych.
Myślę i pytam o sens.
Myślę i pytam o Niebo.
Żadna z tych myśli nie znajdzie wytłumaczenia i odpowiedzi.
I właśnie dlatego wywołują strach.
.......
2007-01-21 13:08:44 skomentuj (2)
? - zapytał czas
Niewczorajsze.
Niejutrzejsze.
Dzisiejsze Dzisiaj, które odpłynie w przestrzeń Wczorajszego Dzisiaj, Jutrzejszego Wczoraj.
Dzisiaj jest tylko dzisiaj i nigdy już do nie będzie.
Jutro będzie inne dzisiaj, wczoraj było inne dzisiaj. Było dzisiaj wiosenne i dzisiaj styczniowe, dzisiaj urodzinowe i dzisiaj wigilijne. Ale minęło i już jest niegdysiejszym dzisiaj, które już dawno jest starsze od wczoraj.
I co?
I chwyć się dzisiaj, dopóki jest.
Kiedy dzisiaj stanie się wczoraj to już je stracisz.
Przytul je, zaśmiej się, nie marnuj go, żeby mówić sobie o sprawie na jutro.
Nie zapominaj, że jutra nie ma, bo zawsze zamienia się w dziś, wczoraj i za miesiąc.
Jest tylko dziś i tylko teraz - to jedyne pewne co masz.
2006-12-27 20:13:04 skomentuj (4)
Święta
Moja ukochana Kasia napisała mi dzisiaj:
"Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia? Dlaczego wpatrujemy się w gwiazdę na niebie? Dlaczego śpiewamy kolędy?
Dlatego, żeby się uczyć miłości od Pana Jezsua.
Dlatego, żeby podawa sobie ręce.
Dlatego, żeby się uśmiechać do siebie.
Dlatego, żeby sobie przebaczać."
I czy ktoś jest wierzący, czy nie - musi przyznać oto jest esensja Boże Narodzenia. Dlatego Jezus się narodził. Żebyśmy co roku mogli pełni miłości powiedzieć sobie rzeczy, których bez okazji raczej nie mówimy, wybaczyć sobie wszystko, uśmiechnąć się, przytulić i podać rękę, a przy łamaniu opłatkiem życzyć tego wszystkiego.
Jest po to, żeby ludzie stali się choć na moment bardziej ludzcy.
I żebyśmy poczuli serca.
I żebyśmy mieli okazję do przyjemnych wyznań :-)
Wesołych, ciepłych, radosnych, rodzinnych i "świętych" świąt.
I aniołów.
:*
2006-12-22 20:13:19 skomentuj (2)
Puch
Co jest najważniejsze od świąt aż do świąt?
Anioły.
Ze skrzydłami, z ciepełkiem w dłoniach, z anielskim uśmiechem.
One wszystkie, anielskie anioły :)
A jak myślę o aniołach, to od razu widzę mnóstwo białego puchu, i te skrzydełka :)
To cudownie, że tyle, tyle jest aniołów.
Od razu cieplej.
2006-12-17 12:21:12 skomentuj (3)
Zawsze wiesz o tym za późno
Jak bardzo to boli
Kiedy w końcie korytarza stoi sam, skulony, najchętniej niewidoczny, trzyma w ręce plecak, kuli się czeka na dzwonek. Myśli, że go nie zauważą, a oni widzą wtedy najbardziej.
Jak bardzo to boli
Kiedy śmieją się, bo mu nie wyszło, bo nie umiał, bo się potknął.
Jak bardzo to boli
Kiedy popchną, uderzą, rzucą czymś, wyzwą
Jak bardzo to boli
Kiedy nie ma siły stawić im czoła, krzyknąć, oddać, powstrzymać smutku i łez
Jak bardzo to boli
Kiedy po lekcji każdy ma coś do powiedzenia komuś sobie bliskiemu, a on ma do powiedzenia tyle historii już od kilku lat i nie ma nikogo
Jak bardzo to boli
Kiedy sam siedzi w ławce, zawsze, niezmiennie, jakby za karę. Myśli, że nie zasłużył na towarzystwo
Jak bardzo to boli
Kiedy droga do domu jest dłuższa niż długa, bo samotna
Jak bardzo to boli
Kiedy mówi mamie: "W szkole wszystko dobrze"
Jak bardzo to boli
Kiedy nie ma siły, energii i wsparcia.
Jaki jest smutny.
Opuszczony.
Jakie ma oczy... takie niesamowicie rozpaczliwe, wystraszone, takie do głębi zgaszone.
Jaki jest skulony i pokorny.
Jak znosi.
Jak cierpi.
Jak ucieka z niego energia, moc, siła a w to miejsce wstępuje beznadziejność.
Taka beznadziejność, które wgryza się w każdą część ciała, każe myśleć, że jest bezwartościowy.
Wytrzymuje to, ale pewnego dnia...
Nie zobaczysz, że go nie ma. Nie zauważysz. Może pomyślisz, że zmienił szkołę - przecież nigdy z nim nie rozmawiałeś, skąd możesz wiedzieć. Może chodził z Tobą do klasy, ale i tak nic nie wiesz. Może znałeś go tylko z widzenia, zauważyłeś te oczy, ale nigdy nie pomyślałeś, że mogą zgasnąć, bo nie podszedłeś, może uważasz, że Cię to nie dotyczy.
Stań raz w kącie. Jeden dzień nie otwórz buzi. Zobacz - świat może być dla kogoś okrutny.
Czy to tak dużo - akceptacja.
Nie do wytrzymania boli
Brak akceptacji.
2006-12-02 21:33:57 skomentuj (6)
(zawstydzona z głową nisko)
To wszystko przez to, że od wakacji nie miałam internetu... aż do wczoraj :-)
Tęskniłam za Wami.
Chciałam się na dzień dobry pochwalić: byłam na "Melpomenie 2006" - to taki konkurs teatrów młodzieżowych w Środzie Wlkp. Więc... dostaliśmy wyróżnienie za aktorstwo (zespołowo), ja dostałam wyróznienie za reżyserię (!!!! to był kop energii, pierwsze zadziałanie na mnie, że coś potrafię. prawie się rozpłakałam) a potem dostaliśmy kochani... pierwsze miejsce :)
Jak ktoś chce usłyszeć mój głos i śmiech (charakterystyczny) to proszę słuchać radia Merkury biorę udział w aduycji o Trzemesznie :)). powiem Wam jeszcze kiedy, ale jakoś w tym tygodniu co nadchodzi :)
Przepraszam za napędzenie stracha i taką długą nieobecność. Myślałam o Was mnóstwo. Postaram się poprawić.
Buzi dla Free i Emci :*****
Kocham Was
2006-11-26 13:14:19 skomentuj (4)
wrrr
Taki czas załamania.
Taki czas nieposiadania pewności.
Taki czas, że chciałoby się zniknąć.
I to kto.
Ja.
Która zawsze była pewna siebie :)... (bez udawanej skromności).
Która nigdy znikać nie potrzebowała.
Tak. Właśnie.
Znikanie to byłby dorby wynalazek.
Czy ktoś jest w stanie uwierzyć, że nic nie jest tak jak trzeba?
Nic...?
Czy to w ogóle jest do zrobienia, żeby nic nie było jak trzeba?
Przyjaciół - brak.
Nauka - szkoda gadać, nigdy nie było tak źle.
W domu - wojna
W tańcu - tak, nawet to mi się nie układa tak jak chcę!
Słonko - ostatnio przeżyłam kryzys. Przeżyłam. Ale cierpię jak cholera.
Co ja mam ze sobą zrobić.
I zabrali mi nawet ZA NIC ten kurewski telefon i nie mogę zadzwonić, żeby się wypłakać.
Żebym chociaż pijana wróciła do domu w środku nocy, żeby znaleźli narkotyki w moim biurku, żebym uciekła z domu nad morze... nie byłoby słowa sprzeciwu, że zabierają mi telefon.
Ale on mi został zabrany, bo usnęłam rozmawiając ze Słonkiem i miałam go włączonego na uchu.
Dlatego.
Po prostu.
Mam ochotę krzyknąć jakieś okropne przekleństwo...
I chyba tak w końcu zrobię, jak stracę cierpliwość :-)
Buziam.
Trzymajcie się tam w tym miesiącu miłości.
Wiosna, piękna wiosna.
Tulipany.
I'm lovin it.
2006-05-04 22:34:20 skomentuj (8)
.
Jestem zagubiona.
Smutna.
I nieszcześliwa.
Jestem paskudna, że tylko wtedy myślę o tym miejscu.
O Was częściej :)
Dziękuję za te wszystkie razy kiedy czułam się jak teraz a Wy byliście ze mną.
2006-04-18 11:15:28 skomentuj (5)
Smutnozielony
Jestem spokojna.
Ale są dni, gdy wrzeszczę aż do bólu gardła, aż do straty sił, aż do płaczu z bezsilności.
Jestem cierpliwa.
Ale są dni, kiedy mówię: "dlaczego jeszcze nie ma?" albo "odwal się" bo już nie pomogłyby nawet jakieś medytacje.
Ok, nie "jakieś" medytacje.
Medytacje.
Nie pomogłoby.
Na niektórych ludzi nie pomagają medytacje...
Jestem wesoła.
Ale są dni, kiedy czuję się jak... jak nikt, jak nic, bez szans. Moje oczy mają wtedy zamiast trzech kolorów tylko jeden. Smutnozielony.
Jestem pozytywnie nastawiona do świata. Kocham świat.
Niezmiennie.
Jestem miłośniczką tęczy. Nawet o smutnozielonym kolorze oczu.
Jestem nastawiona pozytywnie do ludzi. Wierzę w nich i ich dobre serduszka.
Nie.
Już nie.
JUŻ NIE!
Tak bardzo czuję się zepsuta bez wiary w człowieka.
Tak bardzo.
Nie chcę tego.
Zaczęłam się bać.
Zaczęłam się bać uśmiechać i rozmawiać.
Coś mi zabrały.
Coś mi zabrały.
Jak mam sobie radzić.
Wystarczyło 5 miesięcy, a to co kochałam całe życie rozprysnęło.
Dlaczego nikt mi nie powiedział, że ludziom nie można wierzyć, nie można ich kochać, nie można mówić: każdy ma w sobie coś dobrego, nie można się uśmiechać?
Przecież Wy to wiecie.
Wszyscy to wiedzą.
Tylko ja nie wiedziałam.
Lubiłam to w sobie.
"Nie ma osoby, której nie lubię.
Nawet tej co Cię skrzywdziła?
W każdym jest coś dobrego. Trzeba szukać"
Niepoprawna optymistka.
Dlaczego nikt mnie nie poprosił, żebym zeszła na ziemię?
Taka się czuję niekompletna.
Co ja mam zrobić z miłością do ludzi?
Ludzie jej nie chcą.
Wyrzucić na śmietnik?
Schować w blaszanym pudełku?
Upchnąć między swetry zanoszone na strych?
Wrzucić pod koła samochodu?
Położyć na biurku i poczekać aż pokryje się kurzem i zapomnę o niej?
Co mam zrobić?
Świat jest zły.
Świat jest zły....
Skrzywdzono mnie.
I to nie z jednej strony.
Ze wszystkich.
Z każdej.
Nie jedna osoba.
Ale cała armia.
Z każdej strony ktoś mnie trochę zjadł.
Jestem małą, zgubioną, niepotrzebną dziewczynką.
Świat jest zły.
A mój kolor oczu...
Smutnozielony.
2006-01-30 22:22:21 skomentuj (7)
W folię aluminiową
Wyrzucam do kosza strach owinięty w folię aluminiową.
Nie powinnam więc się już bać. Strachu nie ma.
A jest.
Wyrzucam nerwy owinięte w folie aluminiową.
nie powinnam się denerwować.
A jednak.
Wyrzucam do kosza na ulicy uspokajacz owinięty w folię aluminiową.
Nawet dwa uspokajacze.
Powinnam być nimi uspokojona.
Ale nawet jeśli nie to, to na pewno co innego i tak jest nie tak ;>...
2006-01-30 22:06:02 skomentuj (0)